piątek, 29 marca 2013

"(Nie)zwykła owieczka"


Przedstawiamy Wam scenariusz bajki autorstwa naszej koleżanki Aleksandry Walczyk. Bajka już niebawem będzie przedstawiana najmłodszym podopiecznym w szpitalu oraz w różnych placówkach oświatowych na terenie Cieszyna. Życzymy miłej lektury! :)


Scenariusz
Tytuł: „(Nie)zwykła owieczka”

Narrator: Tam gdzie słonko świeci jasno, ptaszki ćwierkają wesoło, tam gdzie wiatr gwiżdże piosnkę radosną stoi domek niewielki, na polance zielonej. Domek ten drewniany i widać świeżo malowany. Z domku rozbrzmiewa śmiech dziecięcy, to Marysia i Tomek bawią się wesoło…
Marysia: Tomek! I tak mnie nie dogonisz (ucieka Marysia przed Tomkiem)
Tomek: Właśnie, że Cię złapię, już Cię prawie mam! (krzyczy Tomek goniąc Marysię)
(wchodzi do pokoju babcia)
Babcia: Dzieci, już zakończcie tą zabawę. Chodźcie tu do mnie, opowiem Wam pewną historię.
(dzieci siadają koło babci)
Tomek: A co to za historia?


Marysia: Czy ją znamy?! (przekrzykuje Tomka)
Babcia: Zaraz się wszystkiego dowiecie, tylko uważnie słuchajcie.(dzieci z zaciekawieniem zaczynają słuchać opowieści babci).  Gdzieś daleko w obcym kraju, tam gdzie nasze góry Karpaty sięgają pewien pasterz wraz z liczną gromadą owiec postanowił przebyć daleką drogę, która była bardzo ciężka do pokonania, trwała ona ponad 100dni. Pasterz wiedział, że wędrówka ta nie będzie wcale łatwa do przezwyciężenia. W trakcie wędrówki okazało się, że jedna z owieczek wyróżniała się od innych, była mniejsza, troszkę inaczej chodziła. Pasterz zauważył, że reszta stada oddala się od tej owieczki, owieczka wciąż pozostawała z tyłu stada i wędrowała wolniej niż reszta. Kiedy pokonali już daleką drogę, która zaczynała się od  Rumuni, później dotarli na Ukrainę i wreszcie doszli do Polski, gdzie zrobili sobie po długiej wędrówce przerwę. Owieczki w tym czasie swobodnie hasały po łące, lecz niestety dalej jedna z owieczek pozostawała sama, kiedy zbliżała się do którejś z owiec ta ją zaraz odpychała i prędko od niej odchodziła. Pasterz martwił się, bo pozostała jeszcze daleka droga do przebycia, a owieczka coraz bardziej była odrzucana przez resztę stada i stawała się coraz bardziej słaba. Nie wiedział co ma począć, zauważył, że ktoś się do niego zbliża, była to młoda pastereczka, która właśnie wybrała się na przechadzkę.
Pastereczka: Witaj pasterzu, co Cię tu sprowadza i czemu jesteś taki smutny?. (zapytała zaciekawiona)
Stary Pasterz: Wędruję z moimi owieczkami po tych pięknych górach. (pokazuje ręką góry) Jeszcze długa podróż przed nami, a jedna z owieczek ciągle pozostaje z tyłu i reszta jej nie akceptuje, nie wiem co teraz mam robić. (mówi bardzo zmartwiony)
Pastereczka: Faktycznie to nie lada problem. (również się zmartwiła). Może byś zostawił mi tą owieczkę, ja się nią zaopiekuję.(zaproponowała)
Narrator: Pasterz dłuższą chwilę rozmyślał nad propozycją Pastereczki, w końcu zadecydował.
Stary Pasterz: Dobrze, miła Pastereczko zostawię Ci pod opieką owieczkę. Mam nadzieje, że się nią dobrze zajmiesz.
Pastereczka: Nie martw się wszystko będzie dobrze. Teraz nie musisz się już o nią martwić. Podążaj dalej ze swoim stadem.
Narrator: Pasterz pożegnał się z pastereczką i niezwykłą owieczką i dalej przemierzał góry ze swoimi owcami. Pastereczka wzięła małą niezbyt urodziwą owieczkę na ręce i prędko zaprowadziła je do swojego domu, gdzie się nim należycie zajęła. Nakarmiła, opatuliła, opatrzyła. Przyszedł wkrótce mąż pastereczki- pasterz  i zaskoczony pyta:
Pasterz: Co to jest?
Pastereczka: Jak to co, to owieczka.
Narrator: Pastereczka opowiedziała całą historię o pasterzu jego dalekiej wędrówce i odrzuconej owieczce.
Pasterz: (przygląda się uważnie stworzeniu) ależ ona dziwnie wygląda. Co więc zamierzasz z nią zrobić? (pyta zaciekawiony)
Pastereczka: Mam zamiar zaopiekować się nią, a później przyłączyć do reszty naszego stada. Tak jak obiecałam staremu pasterzowi.(odpowiada prędko)
Pasterz: Ale z niej żadnego pożytku przecież nie będzie, ani jej wełna do niczego się nie nada, nie wspominając już o mleku. Nie potrzebna nam taka owca.
Pastereczka: (mówi oburzona) Jak możesz tak mówić?!. To co chcesz żebym z nią zrobiła?
Pasterz: Oddała komuś kto będzie wiedział co z nią zrobić.
Pastereczka: Nie ma mowy, zostaje z nami. Nie ważne czy da nam odpowiednie mleko czy dzięki niej będziemy mieć wełnę czy też nie. Ja chcę jej pomóc wyzdrowieć i dołączyć ją do stada, aby nie czuła się więcej samotna i opuszczona. Należy jej pomóc, a nie pozbywać!
Pasterz: Rób w takim razie jak chcesz, ale wątpię, że zaakceptuje ją reszta stada.
Pastereczka: Zobaczymy.
Narrator: Tak oto niezbyt ładna, mała owieczka została w domu pasterza i pastereczki. Pastereczka okazywała szczególną opiekę owieczce, codziennie pilnowała aby było jej ciepło, karmiła, przynosiła wodę i wciąż mówiła do niej, a ona się jej uważnie przyglądała, wydawało się, że ją słucha i rozumie. Po pewnym czasie pastereczka postanowiła zaprowadzić ją do reszty owiec. Obawiała się żeby znów nie została odrzucona przez owce. Na początku żadna z nich nie chciała do niej podejść, wszystkie się bacznie przyglądały, lecz żadna nie podchodziła. Wreszcie jedna z owiec zdała się na odwagę i przybliżyła się do bezradnej nowej owieczki, a następnie podeszły kolejne . Tak też owieczka nawiązała nowe znajomości. Nie wszystkie owce ją akceptowały, ale nie wchodziły jej w drogę. Pasterz wreszcie zrozumiał,  że nie należało jej odrzucać. Owieczka okazała się świetnym pomocnikiem, gdy zauważyła, że lis czy inny zwierz zbliżał się do stada zawsze głośno wydawała dźwięk Meee i pasterz czy też pies –Błyskawica przybywali z pomocą, aby odgonić nieprzyjaciela. Stary pasterz wraz ze swoją liczną gromadą owiec dotarli do wyznaczonego wcześniej sobie celu, pokonali góry Karpaty i ukończyli swoją długą wędrówkę w Czechach.
(powrót do domku, w którym babcia opowiada historię)
Babcia: I tak kończy się opowieść o niezwykłej owieczce. Jak Wam się podobała?
Tomek i Marysia: (wołają) bardzo nam się podobała!
Babcia: A nauczyła Was ona czegoś? (pyta zaciekawiona)
Tomek: Tak, że należy zawsze okazywać potrzebującym pomoc.
Marysia: Nie ważne, że ktoś różni się od nas, nie można go odrzucać, trzeba go tak samo traktować jak innych.
Babcia: Bardzo ładnie, a teraz drogie dzieci pora iść spać.
Tomek: Dobranoc.
Marysia: Dobranoc babciu.
Narrator: Dzieci ucałowały babcię na dobranoc i położyły się do łóżeczek, gdzie śniły o małej, niezwykłej owieczce.

KONIEC


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz